CHCIALABYM 2008-12-08 23:36:40



chcialabym wyjechac z laptopem do gorskiego pensjonatu i pisac. opisac caly rok , ktory minal,  a ktory wydaje mi sie nierealnym snem. snem o jakim nigdy nie snilam i nie marzylam.
nie mam mozliwosci wyjechania do gorskiego pensjonatu , nie mam nawet laptopa i nigdy nie odwaze sie opisac  tego co stalo sie  moim udzialem.

 jak posiasc sztuke czesciowego opisywania w nieklamany sposob urywkow z zycia i miec z tego satysfakcje ......?

skomentuj (1)

NA KARUZELI ZYCIA 2008-06-03 23:45:32


  MOJE zycie kreci  sie jak w  mlynku. nabralo takiego przyspieszenia, ze brak mi tchu i sil. widac to rowniez po pustce na moim blogu - zaleglosciach w pisaniu , ktore traktuje z wielka przyjemnoscia. ale brak mi sil na skupienie sie nad ta czynnoscia. zbyt wiele sie w moim zyciu dzieje.
a z drugiej strony -- w te same koleiny i w te same standardy zycia z m. wpadam. niewiele sie zmienilo. zadnej pracy i wysilku. tzn ja bym chciala , a jemu sie nie chce. uwaza ze nie warto. moze wiecej spokoju , ale nadal pustka wewnarz. zadnego chyba uczucia. jest jak lokator w tym domu , czasem do czegos przydatny , ale mnie to juz nie boli. tylko czasem serce targa mna ogromna tesknota za zywym , radosnym , orzezwiajacym uczuciem.
lecz nic wokol siebie  nie widze.

skomentuj (0)

NIE KLAM , KOCHANIE .... 2008-05-13 23:13:28



   wlasnie wrocilam z kina z filmu o tym tytule. wiedzialm , ze jest to dobra komedia o biednym  ale szlachetnym kopciuszku i o  zamoznym lekkim duchem krolewiczu.
nie spodziewalam sie jednak , ze w duzej mierze bedzie to historia prawie z mojego zyciorysu. widzilam siebie w tej mlodej dziewczynie z ekranu  - ten sam typ urody , to samo pelne ufnosci i wiary spojrzenie na ludzi  i ten krakow  i znane mi miejsca no i piekny lecz wiarolomny ksiaze z ktorym kiedys pozegnalam sie na zawsze.
nie moge uwierzyc , ze taka filmowa bajka jaka dzis widzialam w kinie - naprawde dziala sie kiedys z moim udzialem i tez trudno jest mi sie pogodzic z mysla , ze juz nie zdarzy sie w moim zyciu taka zmyslowa opowiesc .....

skomentuj (3)

WIELKANOC W PARKU 2008-03-24 20:59:14



   zostalysmy we dwie z mloda na wielkanoc. dawno juz tak wiele czasu nie mialysmy dla siebie , wiec postanowilysmy razem zaplanowac ten czas.
okazalo sie to wcale nie takie latwe !!
mloda zapragnela wybrac sie do sklepu agd po dawno zaplanowany zakup dvd.
trudno mi bylo jej  wytlumaczyc , ze takie zakupy w WIELKA sobote, to obciach WIELKI !!!
no wiec, zaproponowalam jej spacer po starowce i ogladanie grobow w kosciolach. tym razem  ten pomysl ona nie kupila, bo mowi , ze codziennie jest nastarym miescie - a groby , to dla niej zadna atrakcja!
w koncu zgodzilysmy sie wspolnie na spacer po lazienkach. 
mloda napchala do torebki pelno orzechow , ktore nie zmiescily sie do plackow orzechowych i wziela je  w celu karmienia wiewiorek , a ja wzielam kamere w nadziei ze sfilmuje  kaczki mandarynki.
no i ku naszemu zdziwieniu, po dlugim spacerowaniu po parku, mandarynki nie znalazlysmy ani jednej !!
jeszcze gorzej nam szlo z odszukaniem glodnej wiewiorki !!!
wszystkie wiewiorki byly najedzone !! mialy tluste brzuszki i gardzily naszymi orzeszkami !! na domiar zlego kazda wieworka miala juz swojego dokarmiacza !! - przy kazdej wiewiorce przykucal jakis czlowieczek i wysuwal dlon w jej kierunku !!
- patrz mloda  , mowie - to jakis nowy obyczaj ludowy  : kazdy warszawiak , ktory sie znudzil przesiadywaniem przed stolem lub telewizorem, wychodzi na wielkanoc do lazienek krolewskich i swiatecznie dokarmia wiewiorkizimno,  a ludzi tyle !!!!
w koncu znalazlysmy swoja wiewiorke - przykicala do nas blisko i siegnela po orzech trzymany przeze mnie w dwoch palcach. mloda nagrywala film.
ja  nie wypuszczalam orzecha z dloni i unioslam reke nieco nad ziemie ,  zmuszajac ja by  stanela slupka.
 przez chwile szamotalysmy sie we dwie - ona ciagnela orzech w swoja strone, jednoczesnie probujac sie wgryzc swoimi ostrymi i cieniutkimi jak igielki zabkami do jego zawartosci , a ja trzymalam orzech mocno w dloniach starajac sie uniknac kontaktu z zebami gryzonia. w koncu wieworka wygrala i uciekla ze swoja zdobycza na drzewo. pozostal nam krotkometrarzowy filmik z wyplowiala ruda w roli glownej.

 kolo kibelka ogrodowego, natknelysmy sie wreszcie na jedyne chyba w lazienkach mandarynki - byla to para - taplaly sie w sloncu i w wodzie, przeplywajacego  obok wartko strumyczka.
    i  wtedy wlasnie, okazalo sie cos niesamowitego - otoz mloda do tej pory wyobrazala sobie ze mandarynka to ptaszek w  rodzaju sikorki czy wrobla :)))
 i nagle zrozumialam dlaczego ona przez caly czas, w przerwach na dokarmianie wiewiorek bladzila kamera po koronach wysokich kasztanowcow z pytaniem : gdzie te mandarynki ? ,no gdzie ?  :)))
potem pokazalam jej jeszcze dwie modre sikorki, ktorych szczesliwie, w lazienkach jest dosc duzo.

po powrocie do domu obejrzalysmy nasz filmik i doszlam do samobojczego wniosku, ze  z dawnej urody, pozostal mi jedynie  dowcip !!!!!  :((((









skomentuj (3)

SPOKOJNE SWIETA 2008-03-22 23:06:15




 swieta uplywaja mi w spokoju i bardzo jestem zadowolona. byly zaplanowane inaczej , al wyszlo inaczej.
mial przyjechac do wawy moj ojciec , juz szykowal sie do wyjazdu prawie miesiac wczesniej , ale w dzien przed wyjazdem dostal wysokiej goraczki z kaszlem i lekarka nie dala mu zgody na wyjazd .  podobno przy niej upieral , ze on musi jechac do corki i wobec tego on poprosi MOCNE  leki !!! kochany ojciec.
dobrze , ze sie nie szrpal z podroza , bo w  piatek zaslabl na fotelu i musieli go cucic !
bardzo sie zmartwilam ta wiadomoscia , ale uspokoilam sie gdy uslyszalam jego pogodny glos w sluchawce.

zmiany planow swiatecznych posunely sie dalej. bo oto m. razem z bi-boyem zapragneli wyruszyc na wyprawe. obydwaj sa maniakami jazdy na kasprowym , a sniegu wysoko w gorach  nie brakuje ,wiec wyyruszyli juz wczoraj .
mial to byc integracyjny wyjazd - ojciec - syn , ale z kontrolnych rozmow telefonicznych jakie do nich wykonalam, wyczuwam jakies pomiedzy nimi napiecie :(( ehhhhh !  ...... moze to z tego powodu , ze m. na narty zrywa sie skoro swit , a mlody lubi pospac do poludnia bo wie , ze gora sie i tak bedzie stala tam gdzie stoi  !!!!
mloda mi radzi w tym temacie , bym sie nie martwila  , ze do wtorku sie dograja:) ....hmm.......

tak wiec swieta spedzam razem z mloda ! 
wczoraj zrobilysmy zakupy . mloda pieknie wystroila stol bukietem z fioletowych tulipanow i zoltych zonkili , na bialym obrusie wysypala malenkie kurczaczki. ja zrobilam babke "pijana " z ajerkoniakiem , przy czym podczas urabiania ciasta wypilam wiecej niz polowe proporcji tego pysznego likieru !!!!   wobec czego bedzie babka - mniej - alkoholowa !!
przez caly dzien siedzialysmy ze soba , a jutro zaplanujemy - jutro :)))


skomentuj (5)

PUNKT G 2008-03-13 20:27:20



    - gdzie kobieta ma punkt " g" ?
- na koncu wyrazu " shoping "

gdy uslyszalam ten dowcip , to turlalam sie ze smiechu po podlodze :))) !!!

ja tak mam !
    jak mnie cos mocno gryzie to robie zakupy - kupuje ubrania. potrafie chodzic po galerii godzinami ( bo tam jest duza przstrzen  i nie wiem ile czasu w niej spedzam - czas i pieniadze sa  tam bez znaczenia !!
 i zaleznosc jest tez taka , ze jak mam frustracje , to kupuje ubrania w bialym kolorze.
ostatnio przy zakupie bialej haftowanej bluzki zrobilam przeglad szafy i znalazlam w  niej : 3 biale klasyczne  bluzki koszulowe ,2 topy , 3 sliczne bluzeczki z falbankami i cekinami , spodnice biala , biala sukienke  i bialo czarna spodnice. nie liczac wylaacznie bialych majtek i stanikow.
 i najczesciej sa to rzeczy , ktorych na codzien nie ubieram bo sa zbyt ladne i zbyt swiateczne .
 
jak tak stalam  wczoraj przy otwartej szafe , to mialam refleksje , ze duzo mam w zyciu stresow i frustracji bo te ubrania nie mieszcza mi sie juz w niej  :)) !!!!


skomentuj (0)

PIEKNIE ZYC 2008-03-12 19:49:39



  i bylo tak , jak w piosence edyty geperd - " jakie zycie - taka smierc"

na pogrzebie  profesora bylo mnostwo ludzi- pracownicy , studenci i nawet tacy studenci , ktorzy maja juz po piecdziesiat lat i przyjechali go pozegnac przyjezdzajac z dalekich krajow.
byl czlowiekiem , ktory potrafil skupiac wokol siebie ludzi. na uczelni w latach siedemdziesiatych , to on zawieszal na gazetkach naukowych swoje artykuly , ktore mu szybko zdejmowano.  do niego przychodzili mlodzi ludzie , nie tylko po wiedze naukowa, ale tez po wiedze jak zyc w tamtych czasach.
     ale przedewszystkim byl czlowiekiem dobrym , z duza zyczliwoscia i dobrocia patrzacy na ludzi. kto mial z nim kontakt zawsze odnosil wrazenie , ze jest to dobry , wielki czlowiek.
 i dlatego po zakopaniu trumny , tak naprawde nikt nie mial ochoty odejsc z tego miejsca i zdarzyl sie moment wyjatkowo szczegoly - gdy wszystkich ludzi oczy skierowaly sie na malego dzieciaczka , ktory wesolo przytuptywal najblizej przykrytego  nareczami kwiatow grobu - .....byl to jego wnuczek....nowe zycie.....

skomentuj (0)

Księga Gości